Karta DVB-T na Linuksie

Posiadam kartę DVB-T bliżej nie określonego producenta…. Nie specjalnie liczyłem na sukces, z co najmniej 2 powodów. Obawiałem się braku wsparcia przez Linuksa, jak też braku przejściówki, pozwalającej podłączyć „normalną antenę” (o tym później).
Mój Mint wesoło rozpoznał kartę jako:
18b4:1689 e3C Technologies DUTV009
ładniejszy opis z dmesg:
E3C EC168 DVB-T USB2.0 reference design
APDSC DIGITAL CAMERA
Co więcej, dmesg donosi, że próbował załadować moduł, choć musiał się poddać, ze względu na brak firmware urządzenia, tj pliku: dvb-usb-ec168.fw
Na szczęście, znalezienie tego pliku nie jest szczególnie trudne (znalazłem chociażby tutaj: https://github.com/OpenELEC/dvb-firmware/blob/master/ec168/dvb-usb-ec168.fw)
Teraz wystarczyło umieścić go w katalogu /lib/firmware/ i ponownie podłączyć kartę.

Pozostała kwestia anteny. Moja karta wyposażona jest w takowe złącze:
APDSC DIGITAL CAMERA
i jak to w życiu bywa – nie udało mi się znaleźć nawet podobnej wtyczki. Wizyta w pobliskich sklepach elektronicznych również nie dała ciekawych rezultatów. Co prawda w jednym z nich znalazłem przejściówkę, ale jej koszt w przybliżeniu pokrywa się z nową kartą.

Postanowiłem użyć kreatywności;) Znalazłem kawałek kabla koncentrycznego zakończonego złączem antenowym (żeńskim). Od strony karty było troszkę trudniej, użyłem: cienkiej igły (dopasowywałem na oko), kawałka (2cm) anteny teleskopowej odpowiedniej grubości (miałem pod ręką połamaną, więc mogłem próbować) oraz rurek termokurczliwych.
Całość wygląda trochę mizernie, ale swoje zadanie spełnia zgodnie z oczekiwaniem.

APDSC DIGITAL CAMERA

Jako odtwarzacza użyłem kaffeine.
Od razu zaznaczam, że nie testowałem pilota (nie posiadam)

Linux Mint vs Diablo 3. Czyli nie taki diabeł straszny jak go malują ;)

Jakiś czas temu pobrałem Diablo 3 Starter Edition. Według informacji na stronie wine, gra powinna działać.
Generalnie zgadza się – powinna ;) Domyślnie Mint Nadia (czyli po „Ubuntowemu” Quantal) ma w repozytorium Wine 1.4. Działanie gry ogranicza się do uruchomienia instalatora, który zawisa. Okazuje się jednak, że wystarczy zaktualizować Wine do wersji 1.5 (ja użyłem repozytorium http://ppa.launchpad.net/ubuntu-wine/ppa/ubuntu/), po czym Diablo 3 grzecznie się zainstalowało, uruchomiło i działa.
Linijka dla sources.list wyglądałaby tak:
deb http://ppa.launchpad.net/ubuntu-wine/ppa/ubuntu quantal main

UPDATE
Po aktualizacji Wine do wersji 1.6 mam wrażenie, że gra działa trochę płynniej.

Taperty Mate, zmieniamy dalej

Postanowiłem użyć katalogu z toną zdjęć jako bazę do „tapetowania” i zrobiło się „mulasto”.
Chciał (nie chciał) trzeba było poprawić coś co działa.
Dodatkowo baza odświeża się za drugim razem, aby nie spowalniać startu komputera.

Uwaga. Testowanie procedur (zaleceń/czegokolwiek) z tej strony może nieść pewne ryzyko dla Twoich danych/komputera/systemu/itd. Jeżeli wykonasz instrukcję/skrypty/cokolwiek z tej strony, to robisz to wyłącznie na własną odpowiedzialność!
Niezbyt dokładnie cytując fragment strony WWW gry Danger from the Deep: Skrypt może wypić Twoje mleko, czy ukraść Ci kota ;)
Zostałeś ostrzeżony/Zostałaś ostrzeżona!

Całość wygląda tak:


#!/bin/bash
i=0;
while true;
do
# KATALOG ZE ZDJECIAMI
katalog="/media/magazyn/ZDJECIA/2013/"
baza="/media/magazyn/ZDJECIA/2013/locate.db"

#sprawdzamy, czy istnieje baza....
if [ ! -f $baza ];
then
updatedb.mlocate -l 0 -U $katalog -o "$baza"
fi

let i=($i+1)

#Losowanie pliku z rozszerzeniem jpg/JPG
SCIE=$(locate -id $baza "*.JPG"|shuf -n1)
#Zapisz historię tapetowania
echo $(date) $SCIE >> /home/kudlaty/tapety

#USTAW TAPETĘ DLA MATE
mateconftool-2 -t string -s /desktop/mate/background/picture_filename "$SCIE"
if [ $i -eq 2 ]
then
#update bazy w drugim przebiegu
updatedb.mlocate -l 0 -U $katalog -o "$baza"
fi
#DRZEMNIJ I JEDŹ DALEJ
sleep 200
done

Na koniec jeszcze


chmod a+x plik_ze_skryptem

i działa

Kilka zdjęć

Ostatnio znowu biegam z aparatem, toteż postanowiłem pochwalić się kilkoma wykonanymi fotkami….
Od razu dodam, że nie obrabiałem ich (nie licząc skalowania, a w przypadku księżyca i gałęzi gruszy skalowania i kadrowania).
APDSC DIGITAL CAMERAAPDSC DIGITAL CAMERAAPDSC DIGITAL CAMERA

 

 

APDSC DIGITAL CAMERAAPDSC DIGITAL CAMERAAPDSC DIGITAL CAMERA

 

Automatycznie zmieniająca się tapeta w Mate

Swego czasu przyzwyczaiłem się do zmieniających się co określony czas tapet. Niestety nie mogłem znaleźć programu, który realizował by to dla Minta z pulpitem MATE. Chwila kombinowania i powstał skrypt zamieszczony poniżej. Zrobiony na szybko, więc proszę się nie czepiać ;) wiem, że można to było zrobić lepiej…. ale po co skoro działa?

Uwaga. Testowanie procedur (zaleceń/czegokolwiek) z tej strony może nieść pewne ryzyko dla Twoich danych/komputera/systemu/itd. Jeżeli wykonasz instrukcję/skrypty/cokolwiek z tej strony, to robisz to wyłącznie na własną odpowiedzialność!
Niezbyt dokładnie cytując fragment strony WWW gry Danger from the Deep: Skrypt może wypić Twoje mleko, czy ukraść Ci kota ;)
Zostałeś ostrzeżony/Zostałaś ostrzeżona!

#!/bin/bash
while true;
do
# mój katalog zdjęć
DIR="/media/magazyn/ZDJECIA/"

# wyszukaj pliki jpg i JPG | wylosuj jeden
# jeśli zdjęć jest dużo, to poniższe będzie WYJĄTKOWO "MULASTE" i lepiej zrobić to jakoś po ludzku
SCIE=$(find $DIR -iname "*.jpg"| shuf -n1);

# Zapisz historię tapetowania w katalogu domowym
echo $(date) $SCIE >> /home/soltys/tapeciarz.txt

#właściwe ustawienie tapety
mateconftool-2 -t string -s /desktop/mate/background/picture_filename "$SCIE"

#Zdrzemnij się:D i jedź od początku. sleep 200 oznacza, że wykonanie zatrzyma się tu na 200s.
sleep 200

done

Całość wystarczyło wyklikać w „Programy startowe” i tapety zmieniają się zgodnie z założeniem ;)

Onyx Boox A62S – OAR

Jak już pisałem boox pracuje pod kontrolą systemu Linux, ale co ciekawego za tym idzie, mamy możliwość wykonywania skryptów powłoki (choć na moje oko wiąże się to z ryzykiem utraty gwarancji). Aby po wybraniu pliku został on uruchomiony, musi otrzymać tytułowe rozszerzenie .oar

Uwaga. Testowanie procedur (zaleceń/czegokolwiek) z tej strony może nieść pewne ryzyko dla Twojego urządzenia. Nie wiem też, czy ma to jakiś wpływ na kwestię gwarancji na urządzenie…. Jeżeli wykonasz instrukcję/skrypty/cokolwiek z tej strony, to robisz to wyłącznie na własną odpowiedzialność!
Niezbyt dokładnie cytując fragment strony WWW gry Danger from the Deep: Boox może wypić Twoje mleko, czy ukraść Ci kota ;)
Zostałeś ostrzeżony/Zostałaś ostrzeżona!

Aby boox wyświetlał obrazek po wyłączeniu można posłużyć się zamieszczonym skryptem, po wcześniejszym umieszczeniu odpowiedniego obrazka bezpośrednio w pamięci flash urządzenia (czyli w katalogu głównym pamięci wbudowanej). Wspomniany obrazek musi nazywać się shutdown.png (jak to w Linuksie wielkość liter ma znaczenie). „Odpowiedni obrazek” można znaleźć w sieci, lub spreparować samemu, przykładowe znalazłem tutaj: http://chomikuj.pl/Onyx_BOOX/Graphics/animals

Skrypt wyłączający czyszczenie ekranu (plik skutdown.png musi istnieć w katalogu głównym pamięci czytnika)

#!/bin/sh
cp /media/flash/shutdown.png /usr/share/gui_shell/images/
echo 0 > /sys/onyx/clear_at_poweroff
sync

Aby ekran był czyszczony wystarczy uruchomić plik z zawartością:

#!/bin/sh
echo 1 > /sys/onyx/clear_at_poweroff
sync

I drobna uwaga, straciłem sporo czasu na poszukiwaniu błędu w jednym skrypcie, gdy tymczasem okazało się, że pętla była niewinna, a pomyliłem się w pierwszej linijce i zamiast #!/bin/sh dałem #/bin/sh W takiej sytuacji mój boox zawisa….

Boox, wrażenia po dniach kilku

Na początek muszę się wytłumaczyć z wpisów na ten temat w kategorii Linux, ponieważ nie zrobiłem tego w pierwszym wpisie o Onyx Boox A62S (zwanym dalej boox;). Urządzenie pracuje pod kontrolą Linuksa (może się mylę, ale Amazon Kindle również używa tego systemu). Ba, nawet więcej, Onyx nie próbuje tego ukrywać i otwarte oprogramowanie wymienia się na liście zalet. Nie trzeba też zbyt długo szukać, aby dokopać się do repozytorium kodu źródłowego (link dla leniwych: https://github.com/onyx-intl).

Wrażenia po raz kolejny:
Założenia: urządzenie posiada co najmniej ze 3-5 programów do obsługi książek (może więcej). Nie skupiam się na żadnym z nich – wybieram książkę i czytam w domyślnym programie…. No i jeszcze jedno: są to moje prywatne opinie i moje odczucia.

Urządzenie

      Nie piszczy, nie trzeszczy, sprawia wrażenie solidnego
      Dotyk obsługiwany dołączonym rysikiem. Nie mam zastrzeżeń
      Zdziwiło mnie, że nie ma wbudowanego głośnika (jeśli jest, to w moim egzemplarzu nie działa;): minus
      Brak WiFi, Kindle ma. Ale czytnik, to czytnik, więc dla mnie bez znaczenia
      Strony przeskakują sprawnie, brak zastrzeżeń
      Ekran czytelny, kontrast wystarczający. W porównaniu z Kindle 3 wypada trochę gorzej, ale w końcu w tym modelu czytnika Amazonu mamy już ekran E Ink Pearl, natomiast w moim Booksie jest Vizplex. Tu drobna uwaga – zacząłem eksperymentować z czcionkami (wgrałem kilka nowych). Wybór dobrej czcionki powoduje, że różnica staje się niemal niedostrzegalna.
      Po wyłączeniu (nie uśpieniu) brak okładki: szkoda, choć kwestia to marginalna UPDATE: łatwo to zmienić. instrukcja w kolejnym wpisie.
      liczba stron a nie procentowy postęp (jak w Kindle) i to mi się podoba (FBReader)
      czytanie na głos oceniam na dobry z minusem (po prostu zrozumiale i przyzwoicie, przykładu głosu „Agnieszka” można posłuchać chociażby tutaj)
      czcionka jest dla mnie troszkę mniej czytelna niż w Kindle, ale raz, że można je zmieniać i dograć nowe czcionki, to jeszcze pewnie kwestia przyzwyczajenia
      (FBReader)wyboru kroju czcionki, to tego spory wybór jej rozmiaru: duży plus

Measu U1A. Piecyka ciąg dalszy

Wczoraj przez dobrych 10 godzin U1A pracowało serwując sportowe kanały Polsatu za pomocą platformy Ipla (przy okazji dziękuję operatorowi za promocję IplaMIX za 1pln). Niestety, pomimo zdjętej obudowy temperatura procesora (i innych elementów) była dość wysoka. Zdaje się zatem, iż oprócz wspomnianego wcześniej radiatora na procesor, trzeba będzie zastosować jakiś cooler, który zabierze trochę ciepła z całości.

Amazon Kindle 3 i Onyx Boox A62S w jednym stali domu

Posiadam (tak na prawdę posiadamy) Amazon Kindle 3, ale ponieważ czasem jeden czytnik to za mało, postanowiłem dokupić kolejny (choć czasami ten jeden leżał i zbierał kurz). Szybki przegląd, co można kupić w Zamościu od ręki i oto za 349pln nabyłem Onyx Boox A62S (Od razu zaznaczam, iż wiem, że przepłaciłem, na chwilę obecną chociażby w Nexto można kupić taniej: http://booxa62s.nexto.pl/)
Zdjęcie urządzenia (pobrałem ze strony http://onyx-ereader.pl/pl/boox-a62s)
EVO


Specyfikacja:

  1. Ekran:
    -6'' E Ink® EPD (papier elektroniczny),
    -16 odcieni szarości (rozdzielczość: 800x600)
    -ekran dotykowy elektromagnetyczny (obsługa przy pomocy piórka)
  2. Procesor: 800 MHz
  3. Wewnętrzna pamięć flash: 4 GB
  4. Obudowa posiadająca również wygodne boczne przyciski (2x2) do przewracania stron.
  5. Porty zewnętrzne:
    -USB 2.0,
    -3.5mm wyjście słuchawkowe stereo,
    -port kart pamięci SD o pojemności do 32GB.
  6. Bateria:
    -1600mAh Li-Polymer przy jednorazowym naładowaniu ponad 10 000 stron (pageflip).
  7. Oprogramowanie:
    -przeglądarki obsługujące formaty: ePUB, PDF (z "reflow"), PRC/MOBI (bez DRM), DjVu, RTF, DOC, DOCX, XLS/XLSX, PPT/PPTX, HTML, FB2, CHM, PDB, TXT, ZIP, CBR, CBZ, JPG, PNG, GIF, BMP, TIFF, MP3
    -interfejs użytkownika w wielu językach (ponad 20) w tym polskim,
    -możliwość dowolnej manipulacji wielkością i krojem czcionki książki,
    -przybliżanie/oddalanie,
    -zarządzanie plikami znajdującymi się na karcie SD i w pamięci wewnętrznej (wytnij, kopiuj, wklej, zmień nazwę),
    -notatnik, możliwość tworzenia i edycji plików tekstowych (po zmianie rozszerzenia też innych),
    -tworzenie dowolnej ilości zakładek w książkach,
    -interaktywny spis treści,
    -wyszukiwanie słów kluczowych w księgozbiorze (niezastąpione w przypadku na przykład słowników),
    -obsługa słowników w otwartym formacie StarDict (dostępne z tekstu)
    -możliwość tworzenia dowolnych (również „odręcznych” adnotacji w treści),
    -odręczne notatki, w tym osobna aplikacja "Szkicownik" umożliwiając eksport notatek do grafiki i przesłanie na inne urządzenie/komputer,
    -funkcja eksportu naniesionych odręcznych notatek do pliku PDF,
    -funkcja "Czytaj na głos" TTS (Text To Speech) z najnowszym głosem IVONA, która pozwala na odsłuchanie wybranego tekstu,
    -odtwarzacz muzyczny plików MP3 (możliwość odsłuchiwania audiobooków),
    -obrót ekranu w dowolną stronę,
    -ustawienia systemowe ułatwiające korzystanie z BOOX'a (odświeżanie ekranu, domyślna czcionka, preferowana przeglądarka, ustawienia startowe),
    -wciąż udoskonalane otwarte oprogramowanie dające nieograniczone możliwości rozwoju i poszerzania funkcjonalności w przyszłości.
  8. Zestaw zawiera:
    -urządzenie Onyx BOOX A62S,
    -kabel USB,
    -instrukcję "Quick Start" w języku polskim i angielskim.
  9. Gwarancja dystrybutora: 12 miesięcy,
  10. Serwis gwarancyjny i pogwarancyjny w Polsce.

Całość żywcem skopiowana ze strony: http://onyx-ereader.pl/pl/specyfikacja-a62s

Nie wiem jak porównywać oba urządzenia – jak dla mnie Onyx Boox jest bardziej konfigurowalny. Syntezator mowy całkiem nieźle czyta po polsku. Do ekranu też przyczepić się nie potrafię, strony przerzucają się wystarczająco szybko (tu uwaga, wybór pełnego odświeżenia ekranu co 4 strony jak dla mnie jest ustawieniem optymalnym).
System oferuje kilka programów, służących do otwierania różnych formatów plików (i kolejna uwaga, otwierałem sporą książkę w formacie docx – ku mojemu zdziwieniu wyszło całkiem nieźle).
Lista wyboru rozmiarów czcionki waha się od kilku wzwyż (w zależności od programu). Jedyne, czego mi brakuje, to połączenie poprzez WiFi, które w Amazon Kindle jest standardem, nie wspominając o modemie 3G. Z drugiej strony jednak warto zauważyć, że czytnik ma służyć do czytania. Zakup uważam za udany.

Measy U1A. Ał, jak tu ciepło

Ponieważ Measy U1A (choć mam na myśli raczej rodzaj sprzętu) zużywa znacznie mniej energii, postanowiłem, że zatrudnię go do roboty w systemie 24/7 ;)
Niestety, pojawia się pewne ograniczenie, przynajmniej moja sztuka grzeje się okropnie, o czym wspominałem już wcześniej. Z tego powodu mam obawy co do pozostawienia zabawki „bez opieki”. Nie był bym sobą, gdybym przynajmniej nie rozebrał urządzonka i nie zajrzał do środka w poszukiwaniu oczywistego piecyka ;)
Tu chwilę odpoczynku i pewna uwaga:
Prawie zawsze ingerencja w urządzenie (chociażby zdjęcie obudowy) jest równoznaczne z utratą gwarancji!
Żeby nie było, że nie ostrzegałem ;)

Zdjęcie obudowy nie jest ani trudne, ani łatwe – wymaga ostrożności i uwagi. I ponownie ostrzegam: rozbierasz na własną odpowiedzialność
Obudowę pokonałem cieniutkim śrubokrętem i nożykiem do papieru (głównie w roli dźwigni). Niestety jest ona sklejona i nie uświadczyłem zatrzasków, toteż ewentualne późniejsze złożenie nie jest zbyt przyjemne i zapewne wymaga użycia kleju.

Poniższe zdjęcie (od razu przepraszam za ich jakość – wykonane na szybko komórką) przedstawia (elementy opisane od góry) obudowę od strony procesora, płyta od strony procesora, druga obudowa
u1a-1
Natomiast poniżej widzimy „wentylowaną” stronę płytki.
u1a-2

Po kilku minutach pracy bez obudowy „obmacałem na szybko” zabawkę. Oczywiście najwyższą temperaturę miał procesor. Gdyby ktoś miał wątpliwości o co chodzi poniżej załączam zdjęcie;)

procesor-u1a
 

Obawiam się, że bez radiatora się nie obędzie, szczególnie w lecie, wszak za oknem widać globalne ocieplenie i piękną zimę tej wiosny;) Niestety nie posiadam wystarczająco małego radiatora, więc jak zwykle testy odkładam.

« Poprzednia stronaNastępna strona »

Uwaga ciasteczka
Strona używa plików cookie. Ustawienia odnośnie owych plików znajdziesz w opcjach swojej przeglądarki